Niczym okręty średniowiecznych odkrywców. Rozglądam się za nieodkrytym lądem.
Szukam siebie, kogoś innego, szukam wypełnienia małej pustki, którą czuję, szukam swoich uczuć, emocji, które potrafią zwyczajnie się zagubić. Szukam swojego człowieczeństwa, które pojawia się jedynie sporadycznie.
Szczerze mówiąc, lepiej by mi było być wolnym ptakiem i lecieć w kluczu do szczęśliwych ciepłych krajów.
Tymczasem skaczę ze statku na statek. Z jednej tezy na drugą tezę i odważnie szukam czegoś, czym mogę posłużyć się jako dowodami.
Kiedy znów wpadnę pod taflę wody? Kiedy znów zacznie mi brakować powietrza?
Stała krzywa. Jest dobre. Jest źle. Jest dobrze.
"(...) Zimne słońce wyłania się zza chmur i lekko smaga wielki lodowiec na Kontynencie Wiecznej Zimy. Lekko wychodzi i od razu się chowa. Ja, nowotwór na płucach. Awangarda w oddychaniu, wymianie gazowej. Odważne myśli zaznaczające różne kąty, nowe kąty. Przecinając się, tworzą horyzont. Nowy, młody horyzont. Ja, ktoś, kto już umarł.
Mija czas, zmieniają się cyfry w kalendarzu, na zegarku, zmieniają się ludzie, zmienia się muzyka, zmienia się moje podejście do wielu rzeczy.
Ale jak bardzo ja sama się zmieniam?
Myślę często, że bardzo się zmieniam. Że w swoich poszukiwaniach prę do przodu, uczę się życia na pamięć, nawet jeśli to boli. Nawet jeśli wciąż za mało wiem, za mało czasu minęło, jestem za młoda.
Często jednak moja głowa cofa się w czasie. Dwa lata, trzy, rok, cztery. Czuję się jak wtedy. Chcę się czuć jak wtedy. Wtedy było dobrze. Mimo, że wtedy mogłam tak nie uważać. Zazwyczaj dostrzegamy takie rzeczy, kiedy miną. "Ciesz się chwilą" po takich rozważaniach staje się wtedy dla mnie hasłem wiodącym.
Kiedy znów powracam myślami do czasu, który był podobny do tego, zastanawiam się, czy się nie cofam w ten sposób. Teraz jest teraz. Halo, czy ja wiem, jak żyć? Jak oddychać, co robić, bez myślenia o przeszłości?
Jak bardzo to obróciło się w doświadczenie?
Doświadczenie. Płynny twór. Płynne złoto.
Lecz nawet stwierdzając, że siebie znam na wylot, że wiem o sobie wszystko, że jestem tego pewna, zaczynam rozumieć, że stale czegoś szukając, próbuję odnaleźć wyłącznie fragmenty siebie samej, które pogubiłam gdzieś po drodze zmian.

